Rok Eucharystii

Słowo pasterskie Arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego Metropolity Białostockiego

Opublikowany 29 listopada 2015 przez użytkownika Parafia w kategorii Ogłoszenia
Zaktualizowano 29 listopada 2015

„Chrzest Polski drogą Miłosierdzia Bożego”

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Rozpoczynamy nowy rok duszpasterski w Polsce. Określają go: 1050 rocznica chrztu Polski i rozporządzenie papieża Franciszka, aby był to rok obchodów „Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia”. Są to dwa punkty widzenia jednej rzeczywistości, szczególnie bliskie nam Polakom. Rozważmy więc na co one wskazują.

  1. Czym jest Boże Miłosierdzie?

Miłosierdzie Boże oznacza miłość Boga do ludzi. Bóg jest miłośnikiem wszystkiego, co stworzył. Mędrzec Pański woła: „Miłujesz wszystkie byty, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś” (Mdr 11,24). Grzech i śmierć są dziełem człowieka, nie Boga. W swoim miłosierdziu Bóg ocala grzeszników przez swego Syna, który dla nas stał się człowiekiem i przez swoją śmierć zgładził grzechy świata. Miłosierdzie Boże podnosi człowieka z upadku, leczy jego rany, daje mu nadzieję nawet wtedy, gdy wszystko wydaje mu się beznadziejne. Wynagradza każdego, „kto myśli o biednym. W dniu nieszczęścia Pan go ocali… pokrzepi na łonie boleści, podczas choroby poprawi całe jego posłanie” (Ps 41, 2-4).

Światu dzisiejszemu szczególnie potrzebne jest Boże Miłosierdzie, bo zbyt wiele nagromadziło się w nim zła. Wojny, morderstwa, oszustwa, zakłamania stały się chlebem codziennym wielu. Wydaje się niekiedy, że walą się fundamenty, a sprawiedliwi doznają ucisku. Miłosierdzie Boże potrzebne jest Polsce, bo tu także wyrosło wiele chwastów w pszenicy i strach bierze, co nastąpi w czasie żniwa (Mt 13,30). Ślady nadziei odnajdujemy w długiej drodze biorącej swój początek w 966 r.

  1. Czym był chrzest Polski?

Gdy książę Mieszko z drużyną przyjmował sakrament Chrztu, na naszych ziemiach rodził się Kościół i zakładane były fundamenty pod nowe państwo. Polska wchodziła do jakby stanów zjednoczonych Europy. Nikt wtedy nie głosił, że państwo ma być ateistyczne, a Kościół winien być od niego oddzielony. Odwrotnie, uważano, iż chrzest niesie ludziom światło, w którym jedynie można prawdziwie zobaczyć rzeczywistość. Rozpoczęła się długo trwająca naprawa stosunków społecznych. Do Polski zaczęli przyjeżdżać misjonarze, ludzie nauki i sztuki, a Polacy wyjeżdżali do sąsiednich krajów, by tam zdobywać nową wiedzę i kulturę. Męczeństwo św. Wojciecha umożliwiło utworzenie administracji kościelnej i nałożenie korony na głowę Bolesława Chrobrego.

W latach późniejszych różnie toczyły się losy państwa polskiego, ale ostatecznie zwyciężało przekonanie, że prawdziwy ład społeczny możliwy jest w jedności tego, co ziemskie, z tym, co boskie. Kościół cały czas był obrońcą państwa i mecenasem nauki, sztuki i kultury. Pełnił również funkcję wychowawczą, głównie przez liturgię, przykazania Boże i kościelne oraz przez szczegółowe wiązanie tego, co było dziedzictwem Kościoła powszechnego, z tym, co kwitło w sercach ludzkich. Dziś jesteśmy spadkobiercami tego wspaniałego bogactwa. Nie możemy go oddać komukolwiek za przysłowiową miskę soczewicy. Dziedzictwo to trzeba pomnażać, rozwijać, a przede wszystkim je kochać. Niech nikt nie odważy się je lekceważyć i umniejszać.

  1. Co mamy czynić?

Nadchodzący rok duszpasterski obfitować będzie w wiele działań wspólnych całemu Kościołowi w Polsce. Najpierw uroczyście będziemy rozpoczynać obchody chrztu Polski i Jubileuszu Miłosierdzia. Potem, w czerwcu, uczcimy 25-lecie utworzenia Diecezji Białostockiej i nawiedzenia jej przez św. Jana Pawła II. W lipcu zaś włączymy się w Światowe Dni Młodzieży.

Akcje te mają oczywiście pomóc naszej pobożności, a nie ją zastąpić. Miejmy stale przed oczyma słowa Chrystusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Nie chodzi o jakiekolwiek miłosierdzie, lecz o naśladowanie Boga w Jego miłosierdziu. Jesteśmy ochrzczeni i przez to Chrystusowi. Okazywane przez nas miłosierdzie ludziom nie może kogokolwiek poniżać. W każdym przypadku winno ono być wyrazem naszej miłości, która jest nosicielką wiary i nadziei. Gdy tak będziemy postępować, usłyszymy skierowane do nas słowa: „Szczęśliwi miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Łk 5,7). Amen.

Abp Edward Ozorowski
Metropolita Białostocki